Próba wyznania wiary
Nadchodzą.
Nazywają ją grzesznicą.
I należy ją uznać za heretyczkę właśnie dlatego, że nie ma Pisma Świętego.
Ale teraz pisze sama.
Objawia się światu.Pisze więc o życie, pisze ze swobodą osoby skazanej na zagładę, żeby skończyć przed ich przybyciem.
I wreszcie, gdy po tym staną przed nią, ona także uwierzy w ich oczy – pozwolono jej żyć.Wreszcie, zgodnie ze swoją ostatnią nadzieją w swojej ortodoksyjnej tolerancji, dadzą im spokój.
Renarda Volanta
Może nawet wtedy, gdy nienawidzi swego Boga.
Tak, jesteśmy wierzący, Commune Mondiale zna religię.
I jest to wyznanie, które było dość trudne dla nas obojga. Jednak niezależnie od tego, jak różne były nasze motywacje do (politycznego) ateizmu, obecnie zgadzamy się co do kilku kamieni węgielnych naszej wspólnej wiary w metafizykę, która nie tylko zdobi motto naszego projektu jako metafora:
Świat, ludzki i boski.
Rozgraniczenia
Zanim jednak zajmiemy się treścią dogmatów metafizycznych we własnym imieniu, musimy najpierw zacząć od rozgraniczeń – od przyczyn naszego odejścia lub odrzucenia tradycyjnych religii:
Prawdopodobnie nigdy nie myśleliśmy zbyt wiele o monoteistycznych bogach o charakterze osobowym, chociaż z pewnością na przestrzeni dziejów korzystaliśmy z ich mitów i teologii.
Wreszcie teodycea, empiryczna moc cierpienia, a także labirynt myśli tych, którzy próbowali ją uzasadnić założeniem o wszechmocnym i wszechdobrym ludzkim duchu Boga, nigdy nie wydawały nam się w żaden sposób rozwiązywalne . Z tej perspektywy wolność człowieka w obliczu dwuznacznej natury, która rodzi, obdarowuje, okalecza i zabija, może nam się jawić jedynie jako intelektualna ucieczka od krytyki samej substancji (Spinoza).
I faktycznie oskarżenia judaizmu pod adresem jego samozwańczych następców w chrześcijaństwie, że Trójca Boża nie może być niczym więcej niż powrotem do politeizmu i rekonkretyzacji, a nawet humanizacji abstrakcji, uważamy za całkowicie słuszne.
W ogóle, mimo naszego dystansu do idei osobowego Boga, jesteśmy jeszcze bardziej oddaleni od politeistycznych modeli religijności niż od wariantów abrahamowych. Nasze założenie o wspólnej sprawie nie uznaje rywalizacji pomiędzy równymi sobie w boskiej rodzinie.
Unitarianistyczne powiedzenie: „Bóg jest jeden” może i musi mieć zastosowanie do nas tylko wtedy, gdy uznamy, że prawa natury tworzą jeden system, przed którym wydaje się, że nie ma ucieczki.
Ostatecznie to także myśliciele tacy jak Feuerbach, Marks i Freud nauczyli nas, że każda idea czegoś konkretnie boskiego, nawet jeśli jest zgodna z rzekomo obiektywnym prawem dawno temu objawionego, jest czysto projekcyjna. Kieruje się zatem bardziej prawami naszego doświadczenia społecznego w postaci społecznie spowodowanego doświadczenia niedoboru lub nawet naszego własnego libido i uczucia oceanicznego w łonie matki, która wkrótce się rozstanie, ale przede wszystkim tego, co tradycyjne i zdeprawowane, niż wymogi racjonalnego myślenia o bycie ziemskim i poza nim.
A jednak zapożyczamy znany z judaizmu zakaz tworzenia wizerunków przeciwnych Bogu, aby popchnąć negatywną teologię Moszego Ben Majmona dalej, do tego, co nazywamy naszą negatywną deologią: wiarą, a raczej bezpodstawnym przekonaniem wynikającym z braku wiedzy, że pierwszy poruszyciel (Arystoteles) musi być nadludzki, czyli ponadosobowy, jeśli naprawdę chcemy zachować koncepcję Boga.
Dlaczego Bóg?
Ale po co w ogóle mieć boga?
Mark to też był kto kiedyś Lis zauważył, gdy przeczytał kolejne śmieszne powiedzenie z szeregów ateistycznej grupy na Facebooku skierowane do tak pogardzanych osób religijnych, które nie wniosło nic nowego poza utwierdzającą się arogancją:
„Ateiści tak mieli eine dobry pomysł. Od tego czasu na tym odpoczywają.
Bo oczywiście pozostaje pytanie: po tym jak w inwentaryzacji kosmosu doszliśmy do fantastycznej czarnej dziury o nazwie Phoenix A i masie ponad 100 miliardów słońc, a jednocześnie mozolnie ją skubaliśmy, generał teoria względności z mechaniką kwantową poprzez zjednoczenie wielowymiarowych strun – co pozostało po Wielkim Wybuchu i po Wielkim Kryzysie?
Nieprawdopodobne zjawisko, którego nie można uznać za nieprawdopodobne tylko dlatego, że musiało powstać albo ze stanu nieznanego, pozbawionego jakichkolwiek ziemskich prawno-logicznych podstaw, albo też dlatego, że dryfuje w nieskończonym regresie narodzin i rozpadu, gdzieś pomiędzy entropią a złożonością, wiecznie oscylując pomiędzy inflacją a kontrakcją.
Nie, z tej perspektywy wiara w pierwotny rozum nie jest bardziej irracjonalna niż wiara w coś mniejszego niż nic. Metafizyka pozostaje zatem zakorzeniona w dążeniach ludzkości, podobnie jak spekulacja i etyka w pustej, ale żywej przestrzeni.
Atrybuty Boga
Jeśli więc powiemy: Wierzymy w Boga, w co dokładnie wierzymy?
Czy to ten? Substancja, natura, jak Spinoza? Czy to ten? Absolutny duch Hegla, czyli Pomysły Platona?
Odpowiedź na to pytanie musi pozostać niezadowalająca, bo nawet to teodycea pozostaje negatywny, bezosobowy Bóg.
Dlaczego Deus ex Absurdo potrzebuje entropii, aby rosnąć?
Dlaczego my, jako Jego dzieci, tworzymy przestrzenie negentropii, aby się organizować i żyć?
Z pozycji ludzkiej bezsilności, w obliczu własnej śmiertelności, ogarnęło nas uczucie, które było być może równie projekcyjne jak uczucie poprzedniego pokolenia w stosunku do ich pana, ale teraz w stosunku do wszechświata, nawet jeśli nie było to uczucie szczególnie nabożne:
Być może, musieliśmy to czuć, Cały Bóg jest tak samo niezdolny do wiedzy i nieśmiertelności, jak sami nie jesteśmy w stanie nawet zapewnić, naszego wewnętrznego domu do zrównoważonej psychiki, fizycznej wegetacji do zdrowego ciała lub zewnętrznej ekonomii i polityki na rzecz spokojne, sprawiedliwe i wolne społeczeństwo globalne.
A jednak, jak zauważył Hegel, osoba, która tylko czuła i nic więcej, nie jest jeszcze skończona.
DobreNieważne, jak wypełnimy to treścią – jak mówi Renard – musi się to wydawać bogu obojętne, czyli (jeszcze) nieistotne – albo jakoś „chciane” przez Niego, ale nie bezpośrednio do osiągnięcia.
Jego wrogi, subtelny porządek jawi się jako statyka w swojej dynamice, jako przypadkowe wyłonienie się, jako coś więcej niż suma swoich części, jako dialektyczny przepływ w warunkach, które wciąż mu nie podlegają, jako mimowolny pęd w kółko. Dryf, w wyniku którego nie można dokonać rozróżnienia między stworzeniem a stwórcą oddolnym, podczas gdy jednocześnie świadomość można i można zakładać metafizycznie i metaforycznie tylko wtedy, gdy poważnie podchodzi się do myślenia Brać.
Pozostaje nam pytanie, czy wszechświat sam w sobie jest tym Bogiem, nieokreślonym, ale prawnie zrozumiałym bytem, który nie poznaje już niczego poza sobą; czy też Stwórca reprezentuje to, co jest poza nim, a zatem negatywność bytu, zewnętrzną część kosmosu, Ein Sof w Cimcum, która tworzy dla nas przestrzeń do istnienia.
Nasz widok pozwala teraz na oba:
Dlatego myślimy o Bogu jako panendeistycznym, ze względu na brak możliwości doświadczenia i rozpoznania tego, co transcendentne i zewnętrzne w stosunku do natury.
Małe w wielkim w absolutnej tajemnicy – to wszystko nazywamy Bogiem.
Etyka i ludzie
Ale co to oznacza dla nas, ludzi?
Otóż świadomie wpisujemy się w tradycję humanizmu, Oświecenia, haskali i postępu – zakochani w rozumie, choć świadomi jego dialektycznego uwikłania w naturę.
Ostatecznie, pomimo wszystkich wątpliwości, całej względności i kolistości systemu, całej negatywności całości, odrzucamy postmodernizm relatywizm wyłączony.
Nie ma zła sama w sobie, jest to jednak nieludzkie i bezbożne tylko dlatego, że musi istnieć przeciwieństwo. Ale przyjmujemy tylko tę pierwszą rzecz jako oczywistą – arbitralną, spekulatywną, przekonującą.
Nawet jeśli, wychodząc z tego założenia, właściwe życie jest niemożliwe w złym, jak sądził Adorno rządy cywilne sformułowana, właściwa rzecz jest z pewnością (negatywnie) możliwa do pomyślenia.
Zatem ta właściwa rzecz, raz wrzucona w rzeczywistość, byłaby aktem wyzwolenia i uświadomieniem sobie dobrego Boga w sobie Ludzie, a także te ShoahKtóry wojnanędza, choroba, męka i śmierć – czyli zła historia naszej nadziei – zło, które nasz Bóg może pewnego dnia odrzucić jak zbroję łuskową, która stała się za mała, aby mógł urosnąć.
,de walka człowieka przeciwko despotyzm, przeciwko Ideologia i błąd, a także przeciwko własnej nieludzkości Kultura i Gospodarka, jest zatem ostatecznie walką Boga z Jego niedoskonałą młodością:
Ostateczne przezwyciężenie entropii objawia się pokonaniem stanów termicznych <77K i >174K dla całego życia.
W ten sposób człowiek walczy ramię w ramię z Bogiem w sobie, jako część i wynik Boga, o urzeczywistnienie i dalszy rozwój, kultywację i cywilizację życia.
Wszystko możliwe i niemożliwe leży w tej walce:
Rozpoznawanie i kształtowanie złożoności z korzyścią dla człowieka, a także medycyna nieśmiertelności i politykę wyzwolenia. Osiągnięcia te reprezentowały pojednanie jednostki z generałem.
Streszczenie
Pozostajemy przy naszym wyznaniu, istocie naszej negatywnej deologii, w duchu humanizmu, który się urzeczywistnił.
Nasza religia jest oddechem Diamodernizm, który rozpoznaje i potępia przeszłe katastrofy, ponieważ je rozumie. Jest to procesowa deologia treści negatywnej z możliwością rozwoju w kierunku raju.
Nasza wiara jawi się jako praktyka, która czci pierwszą naturę wszechświata, aby ją krytykować i druga natura społeczeństwo ludzkie jest krytykowane, aby móc je czcić.
Wierzymy w wrażliwość Boga i boski potencjał drzemiący w każdym człowieku.
Wierzymy w racjonalność i nauka, a także cnota instynktu i racja uczuć, ostatecznie także sztuka, wypoczynek i Nadmiar.
Wierzymy w myślenie, czucie i zrozumienie.
Wierzymy w Freiheit, równość i solidarność.
Wierzymy w to Nieprzebaczalny w ewolucji ludzkości, życia i wszechświata.
Wierzymy w oczywistą możliwość odkupienia, w ziemsko-nadświatowego Jeszuę, w urzeczywistnienie Boga.
Walczymy o świat, ludzkość i boskość.


Schreibe einen Kommentar