Każdy, kto chce mówić o prawdzie, potrzebuje wiele
Oczywiście musi porozmawiać o mechanice kwantowej i ogólnej teorii względności.
Nie sposób nie wspomnieć o odkryciach biologii, socjologii i psychologii, dotyczących uwikłań i demarkacji, formy i treści.
Jest świadoma niedoskonałości języka i matematyki, podmiotu i przedmiotu, teorii względności i wyłonienia się.
Zna ten proces, a także to, co jest wiecznie uwarunkowane, swoje własne umiejscowienie w kontekście złudzeń.
Polityka i ekonomia, świadomość w bycie, okólnik, interakcja, wszystko jest uwzględnione, przemyślane i wprowadzone.
Prawda jest złożona, nawias w myśleniu nie może być wystarczająco duży w stosunku do rzeczywistości, niewystarczająco szeroki, aby ją zobrazować, zbliżyć się do niej, naszkicować mapę świata w hermeneutycznym toku poznania.
Nieidentyczność i rozum, spekulacja i dowód, empiryzm i logika, modelowanie i testowanie, kalkulacja i eksperyment, empatia i afekt - potrzebujemy wszystkiego, jak prawa kosmicznego, obojętności na dobro, którego dzieło musi być nasze.
Systematyczne, randomizowane, kontrolowane, powtarzalne, podwójnie ślepe, reprezentatywne badania są siłą napędową medycyny, alegoryczne, twórcze, skojarzeniowe, fragmentaryczne i niezrozumiałe wyrażenia są racjonalnością duszy.
Porozmawiajmy więc o prawdzie, o wyglądzie i istocie.
Ale „nie” – mówi ktoś – „moja prawda jest słuszna, już wiem, co jest słuszne”.
„Jak mógł?” – pyta inny – „Nie ma prawdy, wszystko jest punktem odniesienia, obiektywnie nic się dla nas nie liczy”.
Ale powinna mówić o tak wielu rzeczach, bo prawda jest prawdziwa.
Ale to nie leży w nas, nie jest w zgodzie z sobą, gdy myślimy, a jednocześnie jest także jego skutkiem, tak jak kiedyś było warunkiem.
Z drugiej strony postmodernizm oznaczałby nihilację prawdy, nie głoszenie nigdy żadnej wiedzy poza autonomią cząstki, tego, co nazbyt prowincjonalne.
Byłoby to jednak – jak mogłoby być inaczej – równie złe i niemoralne, jak złudzenie posiadania racji.
Jeśli więc chcesz mówić o prawdzie, potrzebujesz dużo.
Ale porozmawiajmy o prawdzie.
Definicja Post Scriptum (01.01.12025 HE):
Prawda w doskonałym sensie byłaby pojedynczym, trafnym zdaniem, które przedstawiało i rozwijało całość wszechświata i jego przyczyny w dynamicznej, spójnej formie. Stanowiło to zatem pełną symulację rzeczywistości na podstawie czegoś identycznego z nią lub absolutny dla tego niezależnego dostawcy.
To pierwsze byłoby samą rzeczywistością, to drugie byłoby zatem nie do pomyślenia.
Post Post Scriptum (03.01.12025 HE)
Prawda i rzeczywistość odpowiadałyby sobie nawzajem i dlatego są jedynie analitycznie oddzielone. Prawda byłaby więc metafizycznym celem wiedzy ogólnej, nieosiągalnym, a jednak pożądanym w osobistym rozwoju osobowości i nauki.
Jednocześnie poznający, zgodnie z negatywną dialektyką Theodora W. Adorno, zobowiązał się do rezygnacji z uprzedzeń w pojęciu na rzecz rzeczywistości jako nieidentycznej, w prymacie przedmiotu.
Jednakże głoszenie prawdy, jak wczesny Maximilien de Robespierre twierdził, że jest to prawo każdej mniejszości, pozostaje nieodłącznym elementem procesu poszukiwania prawdziwej wiedzy, jak oddech na płaskowyżu osiągniętym podczas wspinaczki na szczyt góry. nieskończona góra.
Pokora wobec własnej omylności, a jednocześnie arogancja wobec własnej bezsilności, to podstawowy warunek wszelkiej nauki, która traktuje siebie poważnie.
Należy jednak stale stosować przejrzystość metodologii niezbędnej redukcji złożoności, najlepiej ze wzmianką i uwzględnieniem wszystkich rozpoznawalnych i niewidocznych barier w bezpośrednim i systematycznym wytwarzaniu wiedzy.
Ponieważ wszelki byt pozostaje stawaniem się, jak podkreślał Georg Friedrich Hegel, każde odszyfrowane prawo pozostaje jedynie na żądanie, co rozumiał nawet krytyczny racjonalista, taki jak Karl Popper. Im wyżej wzniesiemy się poziom derywacji w naukach ścisłych, od matematyki po socjologię, jak to rozumiał Auguste Comte, aż do nękanej konfliktem psychiki podmiotu, jak to ujawnił Zygmunt Freud, tym bardziej podatna jest interpretacja obserwatora na staje się błędami, który od dawna dzieli tę samą rzeczywistość i w niej stoi, a zatem pozostaje nierozerwalnie schwytany w czar historii i totalitarnej ideologii swoich czasów i społeczeństwa.
Dlatego nigdy nie przestawajmy mówić o prawdzie.
Nie można bowiem pozwolić humaniście na zrobienie ostatniego kroku w kierunku radykalnego strukturalizmu Ferdynanda de Saussure’a, który objął cały świat ponowoczesny, w wiecznej immanencji języka bez jego zewnętrzności i doświadczenia.
Ponieważ jest to coś pomiędzy dogmatem a arbitralnością:
Prawda.


Schreibe einen Kommentar